wtorek, 26 kwietnia 2016

1. Dwie twarze

Rayna przeżywała właśnie kolejną noc, podczas której upragniony sen nie chciał jej nawiedzić. Stawało się to męczące oraz odciskało na jej organizmie piętno, które objawiało się w postaci wiecznie podkrążonych i przekrwionych oczu, patrzących smętnie na każdą mijaną na ulicy osobę. Była uważana za wrak człowieka, jej koleżanki z uczelni snuły domysły na temat jej stanu, czasami czyniły to otwarcie, podsuwając jej tabletki z żelazem i wmawiając anemię, a niektóre szeptały przeróżne wersje między sobą.
Rayna nauczyła się ignorować ciekawskie spojrzenia i szepty za jej plecami. Może pomagało jej to, że w dzień ledwo kontaktowała i zostawała za to wiele razy ganiona przez swojego pracodawcę. Pracowała w pubie jako kelnerka i barmanka. Odwiedzających nie było na tyle dużo, aby wykonywać jedno zajęcie i dostawać pełne wynagrodzenie, jak to określił jej szef na pierwszym spotkaniu. Pachniało tam stęchlizną, a jedynymi klientami byli mężczyźni po czterdziestce, chętni do oglądnięcia meczu na małym telewizorze przy odpowiedniej ilości piwa.
Przebywała tam w godzinach wieczornych w dni powszednie, a w weekendy bywała tam dziesięć godzin. Wiedziała, że to i tak za dużo jak na tak małe wynagrodzenie, ale nie mogła pozwolić sobie na marudzenie, ponieważ jej sytuacja była krytyczna. Z wielkim trudem wynajmowała ciasną kawalerkę na poddaszu starej kamienicy. Dorosłość przygniotła ją całym swoim ciężarem i boleśnie uciskała, cały czas o sobie przypominając.
Przemyła twarz zimną wodą, rezygnując z nadziei na sen i otworzyła okno wychodzące na dach, ponieważ w mieszkaniu panowała niesamowita duchota, spowodowana brakiem klimatyzacji. Jedynym wybawieniem był mały, przenośny wiatrak, który i tak dawał nikłą ulgę. Włączyła go i po chwili ciszę przerwała praca wiatraka, który przy każdym obrocie wydawał z siebie nieokreślone dźwięki.
Nie mogła sobie pozwolić na luksusy, a jej rodzice nie pochwalali jej wyjazdu do Sydney. Zawsze marzyła o wielkim mieście, nieograniczonej liczbie możliwości i szczęściu, jakiego zaznałaby w takim miejscu. Jednak rzeczywistość, a marzenia nie przecięły się pod takim kątem, jakim sobie wyobrażała. W takiej sytuacji nie mogła liczyć na wsparcie nikogo poza własną osobą.
Wystawiła twarz ku źródłu orzeźwiającego powietrza, dochodzącego z zewnątrz. Na szczęście noc była nieco chłodniejsza niż dzisiejszy dzień, co było miłą odmianą. Zza okna dochodziły dźwięki ruchu ulicznego, ponieważ w takich miastach jak to, życie zaczyna się po zmierzchu. Podobną rzecz słyszała o Nowym Yorku, ale nie miała możliwości tego sprawdzić. Ostatecznie wybrała obrzeża Sydney, wyprowadzając się z rodzinnego Bristolu w Wielkiej Brytanii. Zmiana kontynentu była dla niej rzeczą ekscytującą, ale jednocześnie przyprawiającą o obawę. Jednak ciekawość zwyciężyła i tak oto znalazła się tutaj, w największym mieście Australii.
Nie mogła wyrzec się swojego pochodzenia, posiadała typowy brytyjski akcent, po którym ludzie poznawali, że jest nietutejsza. Jej blond włosy z odcieniami rudego sięgały do pasa i od lat nie widziały nożyczek, ponieważ były ogromnym atutem Rayny i dziewczyna stanowczo odmawiała chociażby przycięcia końcówek. Mimo wszystko były one grube i błyszczące, dzięki odpowiedniej pielęgnacji.
Jednak jak każda kobieta, miała swoje mniejsze i większe kompleksy. To pomniejszych należał kolor oczu i rzęs, które były jasne i okalały jej szare oczy z prawie niewidocznymi, żółtymi plamkami na tęczówce. Rayna uważała ich barwę za nijaką i z ukrywaną zazdrością patrzyła na swoje koleżanki, posiadaczki pięknych, niebieskich albo piwnych oczu.
Większym problemem była jej porcelanowa karnacja. Skóra na nadgarstkach była tak delikatna, że widać było przez nią siateczkę żył. Ślady zmęczenia mocno odbijały się na jej twarzy, nadając jej wygląd trupa, jak zwykła mawiać.
Wskazówki zegara poruszały się do przodu i wskazywały coraz to późniejszą godzinę. Niemoc ogarnęła Raynę, która postanowiła zaczerpnąć świeżego powietrza, nie zważając uwagi na późną porę, a raczej wczesny ranek, ponieważ było już po trzeciej.
Szybko przebrała się w znoszone, ale ulubione jeansy, a na cienką bluzeczkę zarzuciła bluzę z kapturem. Na nogi wsunęła trampki, które kupiła w sklepie typu second-hand i chwyciła klucze wiszące na smyczy przy drzwiach.
Gdy opuściła budynek kamienicy zaczerpnęła zachłannie orzeźwiającego powietrza. Była wczesna wiosna, ale ona była ubrana tak, jak chodziła w środek lata w Wielkiej Brytanii. Kolejną rzeczą, do której musiała się przystosować była diametralna zmiana klimatu – tutaj w miesiącach zimy w Europie jest tak ciepło, że można dostać białej gorączki.
Nogi prowadziły ją w nieokreślonym kierunku, nie chciała pójść w stronę zgiełku ulicznego, tylko postanowiła odwiedzić jej ulubiony park, który znajdował się przy wieży zegarowej, w spokojnej okolicy. Takich miejsc, gdzie można było się wyciszyć i wsłuchać w szum drzew, było stosunkowo niewiele.
Na ulicach mijała pojedynczych przechodniów, niektórzy z nich byli beztroskimi, młodymi ludźmi wracającymi z imprezy. Rayna przypomniała sobie czas, gdy była podobna do nich, czas, w którym liczyło się wszystko i nic, a uznanie czegoś za niemożliwe było co najmniej śmieszne! Teraz, gdy była już dwudziestodwuletnią kobietą, a nie nastolatką, zaczęło jej tego brakować. Zamarzyła o wolności i adrenalinie, jaką czuła, gdy wymykała się z domu na nocną imprezę do koleżanki.
Spuściła głowę, pogrążając się we własnych myślach i podążała przed siebie. Wszystko jest ulotne, życie to jedno wielkie przemijanie, które przelatuje nam między palcami.
Do celu zostało jej tylko paręnaście metrów, właśnie przechadzała się pod wieżą zegarową, gdy nagle jakiś głos w głowie dziewczyny nakazał jej podnieść wzrok i spojrzeć na wielką tarczę zegara. Nie było w tym nic dziwnego, więc z ciekawości przeniosła spojrzenie na wielkie wskazówki, chcąc przy okazji zobaczyć ile czasu pozostało do świtu. Jednak, gdy to zrobiła, serce stanęło jej w piersi, po czym zaczęło walić z taką siłą, jakby miało połamać wszystkie żebra. Kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt metrów nad ziemią, przy tarczy zegara stała dziewczyna. Opierała się plecami o mur wieży, ale Raynie zadawało się, jakby zaraz miała zrobić coś głupiego. W końcu kto normalny stoi na wieży zegarowej w środku nocy?
Krzyknęła w jej stronę, mocno zadzierając głowę. Gardło miała ściśnięte ze strachu, chociaż to nie ona była w niebezpieczeństwie, a bezpiecznie stała na ziemi. Jednak bała się o tamtą dziewczynę, która wyglądała, jakby miała skoczyć. Odkaszlnęła i wrzasnęła ponownie z całych sił. Nie dostała odpowiedzi.
 Tego było za wiele, jej ręce zaczęły się trząść, gdy wyjęła telefon z pobitą szybką z kieszeni jeansów i zaczęła wybierać numer na policję. Może powinna powiadomić pogotowie, bo w końcu, nie daj Boże, kto wie, czy nie będzie potrzebne. Gdy po drugiej stronie odezwał się głos jakiegoś mężczyzny, zaczęła chaotycznie opowiadać o zaistniałej sytuacji i prosić o pomoc głosem ściśniętym z emocji. Dusiła w sobie szloch, nie potrafiła racjonalnie myśleć, ponieważ nigdy nie była świadkiem podobnej sytuacji. Kazano jej się uspokoić i określić dokładną lokalizację, gdzie mają przyjechać posiłki.
Rayna otwierała usta, aby powiedzieć o najważniejszej informacji, o której z emocji i roztrzęsienia zapomniała powiedzieć, ale w tej samej chwili uniosła głowę i z jej gardła wydostał się przeszywający powietrze krzyk. Dziewczyna rzuciła się w dół z wieży i przez ułamek sekundy, jakby zawisła w locie, a Rayna mogła zobaczyć jej pusty i otępiały wzrok. Potem rozległo się głuche uderzenie o asfalt, a bezwładne ciało dziewczyny leżało na ulicy niczym zwłoki szmacianej lalki.
Stała tam wmurowana w ziemię, a telefon wypadł z jej ręki, tym samym przerywając połączenie. Dwa metry przed nią leżała martwa dziewczyna, która była zwrócona twarzą do ziemi, więc Rayna nie mogła zobaczyć nic, poza długimi blond włosami, które rozsypały się wokół jej ciała. Nie wiedziała co robić, nie mogła się poruszyć, chociaż umysł podpowiadał jej, aby rzuciła się w kierunku blondynki. Jednak strach, nie bez powodu był zwany paraliżującym. Upadła na kolana, ponieważ nogi stały się jak z waty, a wszystkie mięśnie odmówiły jej posłuszeństwa. Kierowana nagłym impulsem, zaczęła się czołgać w kierunku zwłok. Nie widziała wiele przez zasłonę łez, ale dzielnie brnęła do przodu.
Gdy znalazła się przy dziewczynie, drżącymi rękoma obróciła ją na plecy. Może było to lekkomyślne, głupie i nie powinna tego robić, ale czuła jakąś potrzebę, aby upewnić się czy aby naprawdę nie żyje. Pomimo, że jej nie znała, chciała, aby jakimś cudem przeżyła ten skok. 
Gdy poczuła bezwład podczas obrotu, wzdrygnęła się. Ujrzała twarz blondynki, która była poszarzała i podrapana. Jej szare oczy były otwarte, pełne przerażenia i jakby zastygłe w pewnym punkcie nad nią. Usta pozostawały lekko rozchylone, całe sine i pogryzione do krwi. Była blada jak zjawa, ale nie to przeraziło Raynę. Dziewczyna leżąca przed nią, której samobójstwa była świadkiem, wyglądała identycznie jak ona. 



~~*~~

Ktoś może mnie pamięta z tego oto bloga KLIK, a ktoś może nie. Lawiruję pomiędzy różnymi opowiadaniami, nie umiem znaleźć żadnej stałej. Na tym blogu będę wrzucać krótkie opowiadania, mające ok. 5-10 rozdziałów, a nawet krótsze. Za jakiś czas wystartuję z czymś poważniejszym i dłuższym, ale to potem. Więc, do zobaczenia? Dajcie mi znać w komentarzach co o tym sądzicie! 
PS. Zmieniłam także nazwę, huh. Mówcie mi Dellirah, miło mi. 


EDIT: Oficjalnie oświadczam, że opowieść "Dwie twarze" będzie kontynuowana i będzie zaliczać się do typowych "Short Stories", czyli krótkich historyjek, mających ok.5-10 rozdziałów. Chyba, że poniesie mnie fantazja, to będzie o parę więcej. Naahh, a miały być One Shot'y... Cóż :)) Ale będę w tym czasie pisać także inne krótkie tego typu, więc po ukończeniu "Dwóch twarzy" pojawią się kolejne One Shot'y. Buziaki!
Znajdziesz mnie także na:  WATPPAD 
Zaobserwuj mnie tam, a będziesz miał/a dostęp do moich twórczości. 


30 komentarzy:

  1. Hej, kojarzę twój blog załączony w notce pod opowiadaniem. Zdaje mi się, że jakieś sto lat temu wpadałyśmy do siebie na blogi ^^
    Anyway, podoba mi się opowiadanie, jak również forma. Sama nigdy nie pisałam takich krótkich opowiadań, dlatego jest to dla mnie coś nowego i chętnie przyjrzę się bliżej takiej konwencji :)
    Ogólnie ciekawi mnie motyw sobowtóra, zobaczymy jak to rozwiniesz ;) Mam wrażenie, że to będzie jakiś mini kryminał, ale kto wie?
    Wychwyciłam kilka błędów, także jak chcesz poprawić to proszę:
    - Byłam- była – jak piszesz w trzeciej osobie to tak to zostaw
    - Było powtórzenie słowa wiatrak
    - po takim kątem- pod
    - Na szczęście noc była nieco chłodniejsza niż dzisiejszy dzień, co była miłą odmianą. - było
    - To pomniejszych należał kolor oczu i rzęs, które były jasne i okalały jej szare oczy z prawie niewidocznymi, żółtymi plamkami na tęczówce. Rayna uważała ją barwę za – Do; ich barwę
    - tutaj w miesiącach zimy w Europie jest tak ciepło, że można dostać białej gorączki.- po co to „w Europie”?
    - właśnie przechadzała pod wieżą zegarową- przechadzała się
    - Opierała się plecami o mury wieży - mur
    - a jej telefon wypadł z jej ręki – powtórzenie jej
    Ogólnie całkiem dobrze piszesz i przyjemnie się to czyta. Pracuj dalej i mam nadzieję do zobaczenia ;)

    Lenena
    http://hsdsintvd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, dziękuję za poprawki, jak to czytałam to pacnęłam się w głowę za tak głupie błędy. Większość z nich jest efektem autokorekty Worda (która mnie czasami irytuje, bo przekręca wiele rzeczy), ale parę słówek ja pomyliłam.
      Fakt, byłam kiedyś na twoim blogu i swego czasu często tam komentowałam i czytałam, jednak niestety, gdy odeszłam z bloggera to się urwało. Jednak spróbuję jakoś nadgonić i znowu stać się u ciebie aktywna! Nawet nie wiesz jaka to radość widzieć na swoim nowym blogu osobę, która czytała twój poprzedni blog, naprawdę super uczucie!
      Ja także nigdy nie pisałam tego typu opowiastek, więc czemu by nie spróbować, coś tam pokombinuję, co swego rodzaju jest dla mnie wyzwaniem, ponieważ - trzecia forma, oh, niezbyt pewnie czuję się pisząc w taki sposób. Także sam zarys fabuły i prędkość będzie wyzwaniem. Zobaczymy, może dam radę!
      Do zobaczenia, mam nadzieję, że nie zawiedziesz się na mnie!
      Buziaki
      Dellirah

      Usuń
    2. I tak, to będzie a'la kryminał, chociaż nie wiem czy mogę to tak nazwać, bo nigdy czegoś takiego nie pisałam... Czy tajemnice i zbrodnie to coś dla mnie? :)

      Usuń
  2. Intrygujący początek :)
    Podziwiam za wzięcie się za krótsze formy, ja zawsze chciałam, ale nigdy nie wychodziło. Nie, nie potrafię tak skondensować emocji, opisów, akcji itd. W każdym razie szacun i powodzenia :).
    Nie kojarzę z poprzedniego bloga, ale tu jeszcze zajrzę, jak z grubej rury zaczęłaś z samobójstwem to tym bardziej. :>

    Anna
    http://wielka-kaplanka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również zajrzę na twojego bloga, jak tylko będę miała czas. Mam nadzieję, że pozostaniesz u mnie na dłużej i ci się spodoba!
      Pozdrawiam
      Dellirah

      Usuń
  3. Szlag... Piszę ten komentarz drugi raz, bo poprzedni mi się skasował, więc wybacz, bo będzie dość okrojony.
    Przez większość rozdziału zastanawiałam się, co mnie czeka. Historia i przedstawienie głównej bohaterki snuło się zbędnie przez wiele akapitów, a można było wszystkie informacje stopniowo wprowadzać wraz z postępującą fabułą, z biegiem akcji. Noale.
    Nastąpił wreszcie "punkt kulminacyjny", czyli wieczorny spacer. Spodziewałam się, że ta dziewczyna z wieży będzie jakaś nadnaturalną istotą, albo jakimś znakiem... Może wokół bohaterki zaczną się niewyjaśnione zgony/samobójstwa? Ale miło mnie zaskoczyłaś tym, co odkryła. I teraz pozostaje pytanie: jak? Jak to możliwe, jak co się stało, co to oznacza, dlaczego, o co chodzi? Końcówka nadrobiła większość rozdziału, bo jest intrygująca, ciekawa.
    Zazwyczaj nie czytuję one-shotów i krótkich form, bo się w nich zwyczajnie gubię. Mam nadzieję, że u Ciebie będzie mi łatwiej. :)
    Pozdrawiam!
    http://witch-mark.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za twoj komentarz i mam nadzieje, ze moje opowiadanie przypadnie ci do gustu :) To nie bedzie typowy one-shot, wiec o pogubienie sie nie musisz sie martwic :)
      Pozdrawiam
      Dellirah

      Usuń
  4. Szczerze? Większość rozdziału była zwyczajna. Cała ta jej walka z klimatem, brak przystosowania się, opis marzeń o życiu w wielkim mieście i rozczarowania prawdą, a nawet sam spacer przez miasto się ciągły. Nie było tam dużo błędów, które rzucałyby mi się w oczy. Z resztą zwykle ich nie wymieniam, bo sama pisze i wiem, jakie to irytujące.
    Ale za to mogę napisać, że końcówka rozdziału była nagłym zwrotem akcji, na który tęsknie czekałam. Dobrze, że blog jest, jaki jest i czcionka jest w miarę duża, bo wygodniej się czyta tak długie opisy :)
    Jak to była identyczna? Niczego nie rozumiem. Przerażająca była wizja spadającego ciała i tej niemożności uratowania ofiary przed zderzeniem z asfaltem. Spodziewałam się natomiast bardziej drastycznego opisu samego upadku i ciała, ale to tylko ciemna strona mojej wyobraźni domaga się większej ilości krwi - nie przejmuj się :D
    Znam za to sprawę z brakiem możliwości złapania się jednego bloga. Rozumiem cię w stu procentach i kojarzę Love is a Weakness z Katalogu Opowiadań o Wampirach, na którym pracowałam. Poza tym jestem niemal pewna, że czytałam tamtą historię - w końcu to moje ukochane Pamiętniki Wampirów i Delena :)
    Życzę Ci potopu weny twórczej i z chęcią przechodzę dalej.
    Tymczasem zapraszam Cię do siebie:
    cursed-child.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, jak milo, ze ktos mnie kojarzy w tym naszym bloggowym swiatku :d Ciesze sie, ze ci sie podoba oraz dziekuje za twoja obecnosc tutaj! Z checia zajrze na twojego bloga :)

      Usuń
  5. .... Odebrało mi mowę. To było po prostu fenomenalne!
    Jak czytałam sobie początek to pomyślałam: "A, pewnie spotka jakiegoś faceta itd." A tu taka niespodzianka! Jestem zachwycona!
    Czy ta kobieta, która jak mniemam popełniła samobójstwo, jest siostrą bliźniaczką dziewczyny? No cholera! Nie wiem! Ciekawość zżera mnie od środka....
    Ubóstwiam twoje opowiadanie, mimo iż przeczytałam dopiero jeden rozdział (swoją drogą bardzo długi) :D
    Zapraszm do siebie, z nadzieją, że mój blog również przypadnie Ci do gustu: you-give-me-breath.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze podoba ci sie moje opowiadanie :) Takze milo mi, ze udalo mi sie cie zaskoczyc (pozytywnie, mam nadzieje).
      Po odpowiedzi na nurtujace pytania zapraszam do kolejnych rozdzialow :)
      Pozdrawiam
      Dellirah

      Usuń
  6. Przyznam szczerze, że miałam zacząć czytać, bo zaciekawił mnie opis, ale bardzo się obawiam. Powiem otwarcie - nie mam czasu na marnowanie czasu. Nie chodzi o to, że czytanie innych uważam za marnotrawstwo, bo czytam bardzo dużo i lubię czytać, ale jeśli mam znowu zaczynać coś co się skończy zanim się skończy, to nie widzę w tym sensu. A ty już jednego bloga pisałaś, nie dokończyłaś go, chyba nawet nie zamierzasz kontynuować i co gdy ten też ci się odwidzi i potem będzie kolejny i kolejny i kolejny...
    Tak więc poczekam i pewnie gdy opowiadanie już zostanie ukończone, to wpadnę, by je przeczytać.
    Rozumiem, że ciężko uczepić się jednej historii, sama publikuję kilka, właśnie przez to, że moja wena jest w kwiatki i raz weźmie mnie na to, innymi razy na coś innego. Zdarzają się u mnie długaśne przerwy, ale nie zamierzam niczego przerywać i przyznaję szczerze, że takie przerywanie najbardziej mnie irytuje na blogach, bo każdy niby tak mocno chce by go czytać, a nawet przez moment nie zastanowi się jak to wygląda ze strony czytelnika, i że być może on chce poznać zakończenie, a nie zobaczyć nagły napis "zawieszam".
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i bardzo przepraszam, mam tamten blog na sumieniu, ale błędem było same go pisanie, bo to pierwszy z moich "prawdziwych" opowiadań. Tworzyłam go bez żadnego planu, szablonu, cokolwiek. Pisałam bez logiki, gubiłam się, a gdy wena odeszła, nawet nie miałam punktu zaczepienia. Gdybym miała go odnawiać, musiałabym pisać szkielet opowieści od nowa, a wiele rzeczy nie trzymałoby się logiki, a nawet wymagałoby poprawienia całych rozdziałów. Także, uczepiłam się krótszych form, jaką jest opowiadanie "Dwie Twarze", ponieważ muszę wypracować sobie sumienność i systematyczność, a dopiero później zabierać się za dłuższe formy. Jednakże dziękuję, że wykazujesz chęci do przeczytania, także, zapraszam po skończeniu opowieści :) Dam ci znać, jak skończę, to może wpadniesz ;)
      Pozdrawiam
      Dellirah

      Usuń
    2. Postanowiłam mimo wszystko przeczytać pierwszy rozdział i do dalszego czytania przekonało mnie głównie to, że mam aż za dużo wspólnego z twoją bohaterką. Co prawda już nie jestem blondynką, ale jednak nadal mam nijakie oczy i zbitą szybkę w telefonie :)
      Co do opowiadania, to podoba mi się lekki, nieskomplikowany styl, bo już mam dość takiej wszechobecnej przerostu formy nad treść i zapychania akcji masa różnych porównań. U ciebie jest prosto, a przy tym zgrabnie i dziękuję ci za to.
      Rozumiem chyba tytuł - dwie twarze, bo obie były identyczne, z twarzy, tak? Ciekawe czy wszystko inne też miały dokładnie takie samo - np w tym samym miejscu pieprzyki, blizny, itd.
      Zaciekawiłaś mnie. Współczuję jej też bezsenności i trudów w życiu, ale tak naprawdę nie może w nim być za lekko, bo byśmy wtedy szczęścia nie doceniali i cieszy mnie też, że twoja bohaterka nie jest kolejną bogatą idiotką, dla której problemem jest to jaką kieckę założyć na imprezę, bo te tematy także już mi się przejadły, wyrosłam z nich.
      Pozdrawiam i jakoś w nocy wpadnę do kolejnego, bo muszę najpierw nadrobić u Karoliny i u Rudej.

      Usuń
    3. Dziękuję za twoją obecność i komentarz, który zdecydowanie poprawił mi mój koszmarny dzień :) Bardzo mnie cieszy, że jakoś udało mi się stworzyć dobrą formę tego rozdziału. Szczególnie, że dotąd pisałam w pierwszej osobie, a trzecia narracja była zawsze moją zmorą.
      Jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia!

      Usuń
    4. Tak jak obiecywałam powrót tak wróciłam. Zamierzam dziś przeczytać całość. Póki co przypomniałam sobie jedynie pierwszy rozdział.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Hej;) Wpadłam tu po komentarzu, który u mnie zostawiłaś. I chociaż Twój nick mi nic nie powiedział, to adres bloga w notce już tak. Kiedyś byłaś Eleną, nie? ;) Fajnie, że postanowiłaś znowu pisać, ale mam nadzieję, że tym razem nie odejdziesz.

    Przeczytałam rozdział i muszę powiedzieć, że naprawdę mi się spodobał. Początek był takim wstępem, opisem bohaterki, a potem wyleciałaś z kopyta! Ostatnie zdanie, w którym okazuje się, że samobójczyni wygląda jak bohaterka, mega mi się podobało. No i z pewnością rozbudziło ciekawość na kolejne rozdziały.
    Mam tylko wątpliwość, czy po wypadku z tak dużej wysokości, z twarzy tej dziewczyny cokolwiek by zostało xD

    Pozdrawiam!
    I nie wykluczam, że niebawem przybędę na kolejne rozdziały, bo tak jak mówię - końcówka naprawdę mnie zaintrygowała.
    A ze swojej strony pragnę Cię po raz kolejny zaprosić do siebie. Byłoby mi bardzo miło, gdyś znalazła chwilę na nadrobienie rozdziałów. Bo czytanie od końca może się w tym wypadku nie sprawdzić;D I bardzo dziękuję za komentarz i odwiedziny ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Elena to ja :) Także mam nadzieję, że wytrwam, ale na razie robię "rozgrzewkę" pisaniem krótkich opowiadań, żeby potem zacząć coś na poważnie.
      Pewnie, że wpadnę. Ostatni rozdział mnie zaciekawił, więc mam nadzieję, że zdążę nadrobić rozdziały, zanim dodasz drugą część. Także, nie śpiesz się :D
      Dziękuję za komentarz, mam nadzieję, że do zobaczenia

      Usuń
  8. No to jestem też ja.

    Zastanawiam się kim była ta dziewczyna, która popełniła samobójstwo. I dlaczego to zrobiła. Może to ma być jakaś zapowiedź nadchodzących wydarzeń.
    Myślę, że to wydarzenie może coś zmienić w życiu Rayny i nie będzie to dobra zmiana.

    Będę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisałam to w spamie i napiszę tutaj jeszcze raz - cudowny szablon :D

    Fajny początek, ciekawie się zapowiada. Jestem ciekawa co dalej.

    Wybacz że tak krótko, ale czas goni ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć i czołem!
    Wreszcie miałam czas, żeby do Ciebie zajrzeć. Twoją twórczość pamiętam i uwielbiam jeszcze od czasów Love is a weakness, więc naprawdę się ucieszyłam, kiedy zostawiłaś u mnie komentarz z linkiem do nowego bloga.
    Rozdział czytało mi się bardzo przyjemnie, choć przeważają w nim opisy. Nie wiedzieć czemu, ale często mam tak, że długie opisy mnie męczą, a tutaj wcale tak nie było.
    Intryguje mnie Twój pomysł na tę historię. Kim była dziewczyna, która rzuciła się z wieży zegarowej? Sobowtór? Bliźniaczka? Jakieś widmo, które tylko Rayna widziała?
    Od razu lecę czytać następny rozdział, bo jestem ciekawa odpowiedzi, a mam nadzieję, że niedługo ją znajdę.
    Dużo, dużo weny życzę i pozdrawiam! <3
    Sight
    www.list-na-zgode.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Szablon nie w moim stylu, zarówno kolorystyka jak i całokształt, ale jest czytelnie i to najważniejsze.
    Rzadko trafiam ostatnio na short stories. Nie mam nic do długich opowiadań, wręcz przeciwnie, ale rzadko są one kończone.
    Rozdział zaskakująco krótki, może to dobrze.
    Wszystko ładnie obustronnie wyśrodkowane i porobione wcięcia akapitowe, aż się oczy cieszą.
    Pierwsze wrażenie więc jest jak najbardziej pozytywne. Prawdopodobnie zapoznam się z treścią zakładek.
    Pozdrawiam. :)
    PS Zostawiłam po sobie ślad w odpowiedniej zakładce do spamu. Może zerkniesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam.
    Na początku masz powtórzone "jej". I nie tylko na początku.
    Wyobrażenia a rzeczywistość. Tsa... Często bardzo się różnią.
    Czuję się taka mądra, bo już po włosach zaczęłam podejrzewać, że wystąpi nienaturalne podobieństwo.
    Bardzo ciekawie się zapowiada.
    Czy ma to jakiś związek z bezsennościąd dziewczyny? Dlaczego blondynka popełniła samobójstwo? Będzie więcej sobowtórów?.
    Pozdrawiam. :)
    ......
    Zapraszam do mnie:
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Więc, będę szczera. Pierwsze co wywołało u mnie szok, to ilość komentarzy. Od tak.
    Z góry mówię, że przy pierwszym poście, zawsze oceniam wszystko inne, a dopiero potem samą fabułę.
    Zauważyłam, że Twój profil google, jest bardzo rozbudowany (uznajmy to za...konstruktywną krytykę, wynikającą z mojego egoizmu (?). Chociaż nie idzie on w parze, z narzucaniem woli - absolutnie). Masz jeszcze drugiego bloga i od razu, wywołał on u mnie, pozytywne uczucia, ale to może, jednak nie tutaj. W każdym razie, tam z pewnością, także zajrzę.
    Szablon, podoba mi się pod względem doboru kolorystki, nie ma zbytniego kontrastu i całość jest po prostu przyjemna dla oczu. Także czcionka, jest dobrze dopasowana. Gdyby był tu biały, albo jakikolwiek inny, który gryzłby w oczy, Corteen chybaby oszalała. Ja też.
    Sam nagłówek w szablonie, mi osobiście nie podchodzi, nie lubię nagłówków tego typu. Ale o gustach się nie rozmawia, więc czuj się, jakbyś tego nie przeczytała. No i oczywiście, cieszę się, że jest tu ciekawa prostota, której niczego więcej nie trzeba i szablon nie jest zwyczajnie zawalony wszystkim.
    W "Spisie Treści" widzę, że jest status zakończone, czyli jak wnioskuję, to nic na dłuższą metę.
    Gdyby,była tego ekranizacja, nie tknęłabym tego pięcio-metrowym kijem. Po prostu,nie oglądam horrorów, trauma z podstawówki. A to, według mnie, po przeczytaniu fragmentu w spisie treści, podchodzi pod horrror. Za to kocham, dramaty. Dramaty psychologiczne, to moje życie kinowe.
    Generalnie w ogóle nie ogarniam wattpada, może niebawem się to zmieni, heh.
    Myślę, że zakładka "spam" jest, jak najbardziej trafna. Dobrze, po prostu poinformować innych, co i jak. Zresztą większość wie, że spam, to tam, gdzie można, zostawić ślad swojego bloga. "Regulamin" - nie konieczne zachęca tak do wejścia.
    P.S - widząc komentarze powyżej. Więc czy dodawanie linku ze swoim blogiem, jest zabronione, skoro większość to robi ? :P
    Przechodząc już, stricte do fabuły:
    Rozdział liczy 1346 słowa, jest on więc krótszy niż moja granica, która waha się między 1700-2200. Chociaż, bądźmy szczerzy, nikt nie zwraca na to uwagi, a w 95 % długość rozdziału, wcale nie definiuje jego poziomu.
    Czyli na początku, jak to bywa z opowieściach tego gatunku, spotykamy zwykłą bohaterkę. Osobiście, chyba nie dałabym rady mieszkać w zatłoczonej Warszawie, ba nie mówiąc o jakiś zagranicznych wielkich miastach. Jestem z małej mieściny, pod Krakowem i bliżej mi do Zakopanego, niż do dawnej stolicy kraju. Zdecydowanie trzy dni w Warszawie, na szkolnej wyciecze, mi wystarczyły. Gdyby ktoś, mnie postawił w miejscu, gdzie pracuje nasza bohaterka, chybabym siadła na chodniku i się rozpłakała. Poważnie.
    Większość spacerów nocom, jest bardzo melancholijnych. W sumie, trochę się dziwie bohaterce, że od tak wychodzi sobie w środku nocy. Nie boi się ? Ja jak mam bezsenne noce, są one tak beznadziejne, że nawet nie wstaję z łóżka. Coraz więcej wspólnych cech, jak wnioskuję.
    Nigdy nie byłam, świadkiem samobójstwa, byłam jedynie świadkiem, autodestrukcji innych osób, tego jak odurzają się...dobra mniejsza o to. W każdym razie, trochę wiem. Mój wujek popełnił sambójstwo, a koleżanka z grupy językowej, także w szkole miała taką próbę. Tak więc po krótce, coś o tym wiem. Mimo to, bohaterka musiała być bardzo wrażliwa i jednak odważna (?), że podeszła do zwłok. Trochę mi się do nie klei. Myślę, że "normalnie" człowiek po takim widoku, albo stałby jak wryty, albo pobiegł z drugą stronę, a nie obracał martwe ciało. Ale to tylko, moje myślenie, zbyt często błędne. Oczywiście jestem ciekawa, dlaczego skoczyła itd. Bez owijania w bawełnę i podlizywania się, szczerze mówię, że mnie zaintrygowało. Więc na pewno, skomentuję pozostałe rozdziały.
    P.S.S - to w końcu, będę przestępcą, dając link do swojego bloga ? A co tam, zaryzykuję !
    Pozdrawiam :)
    P.S.S.S - nie zdziw się, po prostu mam kilka blogów.
    _________________________
    W wolnej chwili zapraszam :
    http://zycie-liryka-pisane.blogspot.com/




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, jakieś podobieństwo w stylu pisania twojego i pewnej autorki. Nie chcę tu spamować, jej bloga, ale gdybyś, była ciekawa czy faktycznie mam rację
      "Jestem tylko pięknie złamany"

      Usuń
    2. Hmm, co do mojego drugiego bloga - to od razu uprzedzam, że jest zawieszony na amen, więc jeśli nie chcesz doświadczyć zawodu... nie czytaj :(
      *błędy młodości, o tak.*
      Co do dużych miast - rozumiem, sama mieszkam w małej mieścinie i nie wyobrażam sobie siebie w dużym mieście. Cóż, jednak pisarz musi wcielać się w różnych bohaterów ;)
      Jeśli chodzi o linkowanie, to miałam na myśli czysty spam pod rozdziałami - hej, fajny rozdział, wejdź do mnie i link... Rozumiesz :) Jeśli ktoś komentuje normalnie i chce zamieścić linka do swojej twórczości jest to jak najbardziej właściwe, a nuż komuś się spodoba i tamta osoba zyska czytelnika?
      Co do podobieństwa stylu, ja sama nie umiem stwierdzić czy rzeczywiście tak jest, bo nie jestem obiektywna, więc ocenę pozostawiam tobie :)
      Dziękuję za długi i jakże wyczerpujący komentarz!
      Pozdrawiam
      Dellirah

      Usuń
  14. Niewiele potrafię powiedzieć o tym początku, być może przez to, że godzina nie taka, bo mnie się najlepiej czytuje nocami, a nie za dnia. Mogę jednak powiedzieć, że mnie zaciekawiłaś.
    Liczę po cichu na jakieś ciekawostki kulturalne i obyczajowe jeśli chodzi o Australię, może jakieś typowe dla tego kraju potrawy, znajomość architektury. Mam nadzieję, że dostanę to na co liczę.
    Samo zakończenie szokuje i mam wrażenie, że specjalnie na początku tak monotonnie i nudnawo opisywałaś bohaterkę, by właśnie na końcu czytelnik mógł poczuć takie złamanie wszystkiego co do tej pory tutaj wyczytał. Trochę źle się wyraziłam, bo nie chodzi o to, że nudno pisałaś, ale że sama bohaterka wiedzie nudne życie, takie nawet bez minimalnego luksusu jakim jest fryzjer i ciekawa fryzura.

    Pozdrawiam i nocą wpadnę po więcej.

    na-noc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń